Klany księżyca Alfy - Philip K. Dick
Przypuśćmy, że jakimś cudem ludzkość nie wyginęła na skutek własnej pychy i chciwości. Minęło kilka lat i udało nam się skolonizować "jakiś tam" kosmos. Na księżycu zrobiliśmy sobie szpital psychiatryczny, ot tak. Australia wszakże też była kolonią karną. Po pewnym czasie się nam odwidziało i zostawiliśmy pensjonariuszy samych sobie. Okazało się, że Ci ludzie pozbawieni personelu medycznego i leków stworzyli cywilizację... "Klany Księżyca Alfy" to przede wszystkim powieść o relacjach międzyludzkich i wpływie technologii na otaczający nas świat. Może to moja nadinterpretacja, ale cała ta otoczka kosmosu jest kompletnie nie ważna, a liczy się to jak zmienił się świat, a ten stał się strasznie zautomatyzowany. Populacja została całkowicie podporządkowana technologii, zupełnie jak dziś. http://www.encyklopediafantastyki.pl/index.php?title=Klany_ksi%C4%99%C5%BCyca_Alfy Powieść stawia nam pytanie: Na czym polega wyższość naszej kultury? Na tym, że inne uznajemy ...